1.12.12

Zaczynamy!



Trzydziestego lipca, jedynego nieupalnego dnia cholernie ciepłego lata na świecie pojawiła się Kluska. Swój blog miała mieć od początku, ale wcześniej nie znalazłam na to czasu. Początkowo blog miał być dostępny tylko dla rodziny i bliższych znajomych, na hasło. Ale potem doszłam do wniosku, że nie warto. Trzymanie ciąży w tajemnicy przez wiele miesięcy było dla mnie wystarczającym wysiłkiem. Długo się wahałam, czy w ogóle pisać, ale dziewczyny z forum sierpniówek mnie namówiły. Dzięki dziewczyny!

No to do roboty. 

W związku z tym, że od urodzenia Klusi minęły cztery miesiące, w naszym życiu bardzo dużo się działo i nie sposób streścić tego jednym wpisem. A jest co opowiadać, stres mi chwilami uszami wypływał. Co jakiś czas będę opisywać wydarzenia z przeszłości, póki jeszcze coś pamiętam. W każdym razie pojawienie się Kluski na świecie można uznać za coś z gatunku cudu wielokrotnego, nie było dużych szans na ciążę u mnie, z donoszeniem jej do szczęśliwego finału też nie było łatwo. Ale się udało, dzięki rozwojowi medycyny i samozaparciu Kluski, która postanowiła zawojować świat dwójki lamerów (czyli mamy Kluski i taty Kluski). No i biedzi się z nimi na okrągło. Sama chciała, to ma. ;)

8 komentarzy:

  1. ciężko trzymać ciązę w tajemnicy;) po pewnym czsie i tak tajemnica ujrzy światło dziennie;)))

    Klusia twardziel jest;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bloog to wspaniała sprawa, może i ja do niego wrócę .Teraz widzę ile chwil umknęło.Jak urodził się syn , prowadziłam przez długi czas...potem zaniedbałam :-( teraz jak go czytam ...przypominam sobie każdą chwilę ale bez tego bloga umknęło by to w dużej mierze...Fajnie że piszesz, zobaczysz potem jaka to cudna pamiątka :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Alemamo - czemu sierpniówek, skoro to był lipiec?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @wujek_huann: Bo termin szacunkowy był sierpniowy. Fora mamowe są na starcie podzielone wg danych orientacyjnych. Na sierpniówkach mamy dzieci z czerwca (wcześniaki), lipca oraz września (część się nie wyrobiła) :)

      @Ognista: Od początku bałam się, że będą problemy, za dużo ludzi w sieci mnie kojarzy, wolałam za dużo nie pisać. Dopiero pod koniec przestałam robić z tego tajemnicę, ale i tak dużo ludzi było zaskoczonych ;)

      @Agus: Trochę dlatego też postanowiłam pisać, już teraz połowy nie pamiętam, tak będzie można wrócić i poczytać :)

      Usuń
  4. ja zaś mam na odwrót;) nie chce by za dużo ludzie których znam, tak w relau wiedziało że mam bloga;) raz jedna osoba wiedziała i jak popadłam z nią w konflikt prywatnie weszła i narobiła dziadostwa na tym blogu;) od tamtego czasu albo z wielkimi oporami daję adres albo wgl nie przyznaję się, dopiero ostatnio trochę z tym wyluzwałam bo przecież to tylko blog... i nie łączę tych dwóch rzeczy świata wirtualnego z życiem prywatnym, raelanym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, to jest ryzyko życia w internetach. :)

      Usuń
  5. Czas robi swoje i człowiek zapomina, co to jego dziecko tak genialnie opowiedziało, zrobiło, a gdyby to utrwalić - nie uciekłoby.
    W końcu dlaczego fotografujemy naszych bliskich z takim zapałem?
    żeby zatrzymać czas.


    Fajna jest Kluska, trzymam za Was kciuki:)
    I będę zaglądać 'szkoleniowo' - za pół roku mój wnuczek przestanie być jedynakiem, a ja już zapomniałam, jak to jest być babcią oseska.

    OdpowiedzUsuń
  6. Instrukcja obsługi bobasa! Dalej mnie rozbraja... :D
    a świata "realnego" obecnie od "wirtualnego" i tak w zasadzie oddzielić się nie da. Trudno, trzeba z tym żyć ;) Fajnie, że odtajniłaś bloga! Kluska fajna jest! :)

    OdpowiedzUsuń