12.3.22

Wiosna 2021 - Majówka

 Druga tura Majówki, czyli plan zapasowy. Jedziemy po prostu wtedy, kiedy ma być cieplej. Ale z kolei robi się za ciepło i musimy przeczekać upał w cieniu. Połowa trasy trafia akurat na Esełkę czyli trasę kolejową z towarowymi pociągami. No to mamy trainspotting. Siedzimy tu wiele godzin. Trawa i pociągi. A i opona w krzakach. I empetrójka z muzyką. I owady. Głównie chrząszcze. Maj to sezon chrząszczy zdecydowanie.

Pod wieczór kończy się skwar, więc jedziemy na zwiedzanie.
Odwiedzamy opuszczony, ale jeszcze niezrujnowany dworek w Woli Pękoszewskiej (należący kiedyś do rodziny Górskich). Zbudowany na początku XIX wieku.
Głaz Mszczonowski
No i trafiamy na noc do małego lasu, który rośnie na rzecznej skarpie, okolica przypomina Beskid Niski. Aż dziwne, że takie rzeczy na Mazowszu. Rok temu wąwozy odkryłam na lidarze. :)
Rano kaszka wyjazdowa (normalnie nie jadamy kaszek, ale właśnie na wyjazdach, bo wystarczy zalać wodą i jest żarcie). Szukamy takich bez cukru, bo inaczej by Kluska nie zjadła. Mają trochę słodkiego smaku, bo są dosładzane suszonymi bananami, ale przynajmniej są jadalne. 
Lubię wiosnę, bo jeszcze nie ma komarów, a nawet jak coś wlezie do namiotu, to zawsze się można poprzyglądać.
Pięć minut spokoju. ;)
Spacer ujawnił obiekt archeo :)
Jedziemy dalej, bo robi się za gorąco.
I na powrót lądujemy w tym samym miejscu, żeby sobie po prostu posiedzieć pod gołym niebem.
I na spokojnie docieramy do domu. Krótka namiotówka, bo plan był na jeden dzień.