25.3.13

Nie ma lekko

Kiedy przypomnę sobie pierwsze miesiące z Kluską i porównam do tego, co mamy z nią na co dzień - życie przypomina obecnie sielankę. I nie oznacza to, że z początku było trudno, po prostu specyfika noworodka jest taka, że budzi się często i trudno go czymś zająć na dłużej. Zarazem śpi przez większość dnia (przynajmniej moja tak miała), ale co to za sen. Człowiek oka w tym czasie nie zmruży, bo diabli wiedzą czy obudzi się za godzinę czy za kwadrans. A jak długo śpi to też niedobrze, co chwilę chodzi się sprawdzić, czy oddycha. Początki to głownie usypianie i karmienie z rozrywką dodatkową w postaci przewijania. I tak w kółko, oszaleć można. Na szczęście to nie trwa długo, z każdym miesiącem dziecko jest mądrzejsze i sprytniejsze. Odległości między karmieniami się zwiększają, dzieciak zaczyna przesypiać noce (albo przynajmniej próbować), można go zająć zabawką, pozytywką, czymkolwiek. Po okresie względnego spokoju zaczynają się zęby i tu jest znowu różnie. Jedne dzieci przechodzą tragicznie, ale szybko, inne lajtowo, ale ząbkowanie trwa długo. Kluska należy do drugiego obozu.

Pomału wchodzimy z Klusięciem w okres dużej aktywności, kiedy świat jest tak absorbujący, że szkoda czasu na sen. Problem, że sen jest jednak potrzebny, odpoczynek to najważniejsza rzecz w życiu. I tu jest pies pogrzebany. Jeśli Kluska zacznie dzień wyspana, ładnie się bawi, łatwo zasypia, długo śpi, budzi się szczęśliwa, bawi się, znów zasypia i tak przez cały dzień. Gorzej gdy się nie wyśpi w nocy. Dzień spędza na zmianę u mnie i taty rękach, czasem leży obok nas na materacu, czasem w łóżeczku, czasem w kojcu. Grunt by było inaczej, bo się nudzi. Ponoć znudzenie jest oznaką ludzi inteligentnych. Podług tej zasady moje dziecko jest cholernie inteligentne. Nie ma lekko, prawie dziewięć kilo znudzonego dziecka to nie w kij dmuchał. I tak dobrze że wreszcie przyszedł kojec. Czekałam na niego dwa tygodnie, bo sprzedawca wystawił go na allegro nie mając w magazynie. Normalnie bym się wkurzyła i odwołała transakcję, ale nie dostałabym takiego gdzie indziej. W przypadku kojca byłam bardzo wybredna. Miał być typu turystycznego, czyli składany do mikro rozmiarów. Miał mieć spokojne, stonowane kolory (ze świecą szukać wśród turystyków). Miał być kwadratowy ( Klusię musi mieć możliwość obrotu o 180 stopni). Miał mieć otwierany bok, by potem mała mogła z niego wychodzić i przy okazji by można było łatwiej do niej sięgać (nie tylko z góry). I wreszcie trafiłam taki w odcieniu zgniłej zieleni (coś jak wózek), z moskitierą jako bonusem, na pewno się przyda. Ma dwa otwierane boki, więc gdyby popsuł się suwak w jednym, to zawsze jest jeszcze drugie wejście, poza tym w późniejszym wieku daje to więcej możliwości zabawy. Mała jest zachwycona, bo nareszcie ma swoje miejsce do zabawy, babcia jest zachwycona, bo może ją w weekend w nim położyć spać i nie bać się, że w nocy wypadnie z wózka kiedy śpią razem, ja jestem zachwycona, bo trafiłam kojec w sensownym kolorze i mnie nie kłuje w oczy ;)


Z innych wieści, nareszcie obniżyliśmy łóżeczko, na najniższy poziom, środkowy przy wzroście Kluski nie ma sensu, za dwa miesiące znów trzeba by było go obniżać (a wymaga to wielu zabiegów z odsuwaniem mebli, pochodna ciasnoty w pokoju). Przy okazji odkurzyliśmy pokój, jak rozpierducha to rozpierducha. Znaleźliśmy też ringo i paletkę do ping ponga.

Poza tym Kluska od paru dni potrafi bić brawo. Bez odgłosu klaskania, ale jednak. Na początku myślałam, że to przypadek. Drugiego dnia doszliśmy z tatą Kluski do wniosku, że to celowe, że bije brawo wtedy, gdy się z czegoś ucieszy. Dziś biła brawo kilka razy, ale jakoś nie udało mi się w porę dobiec z aparatem. Jutro muszę zapolować, może uda się nagrać film. Potrafi też pełzać do tyłu, całkiem sensowne odległości w krótkim czasie. Teraz jeszcze pełzanie do przodu, unoszenie kupra i zaczynamy raczkować. Jest spora szansa, że zmieścimy się w dziesięciu miesiącach, jeśli Klusię utrzyma obecne tempo. I dopiero się zacznie, raczkującego malucha nie można spuścić z oka na moment. Ale zawsze nowa rozrywka dla nas, śmiejemy się że kupimy szelki i będziemy wyprowadzać na spacer, może nawet nauczy się załatwiać na trawniku ;)

19 komentarzy:

  1. Weź nic nie mów... ja tam ledwo na oczy widzę i odsypiam w ciągu dnia. A to smoka wypluje i płacze przez sen, a to się obróci o 90 stopni i wali w szczebelki... a dzisiaj o 6 w ogóle się obudziła (co prawda przed 7 usnęła z powrotem, ale ja już nie mam szans). Dziś może 4 godziny snu uzbierałem, a ja zimą nawet po przespaniu 8 chodzę niewyspany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest taka stara, mądra niemiecka piosneczka : "O mój drogi Augustynie wszystko minie, minie, minie" ...

      Usuń
    2. Anu, dzisiejszy poranek i noc miałeś słabe. Pomyśleć, że noc wcześniej spała jak anioł. Nie ma reguły, diabli wiedzą czego się spodziewać. Rano usnęła mi na rękach, śpi już drugą godzinę jak anioł. I weź tu człowieku coś zaplanuj. Może jak się teraz wyśpi, to da nam spokój wieczorem? Oby.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. No właśnie też byłam zdziwiona, ale odbyło się w weekend komisyjne posiedzenie, cztery osoby zgodnie stwierdziły, że to nie przywidzenie. Niesamowite zważywszy, że do raczkowania jej daleko. Zastanawiam się, czy jej ostatnie humory i kłopoty ze snem to nie jest jakiś skok rozwojowy (chyba jest jakiś w okolicy ósmego miesiąca, od jakiegoś czasu nie sprawdzam, bo się tylko wkurzałam, co powinna robić a czego jeszcze nie) ;)

      Usuń
  3. małe dziecko mały kłopot... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas działa zasada "ryczące dziecko duży kłopot", bo z początku mała była aniołem, a teraz pokazuje różki i nie potrafimy się odnaleźć. Zmiana jest spora, nastąpiło coś w rodzaju terroru (Macie mnie nosić i już!), dobrze że babcia przechodzi na emeryturę, to jakoś sobie poradzimy. :)

      Usuń
  4. Moja Nadulka bije brawo jak zrobi siku do nocnika :)
    Całuski dla Kluski:)

    OdpowiedzUsuń
  5. No to trzymam kciuki za upolowanie klaskania :D

    OdpowiedzUsuń
  6. To pochwal się co to za łóżeczko. Bo brzmi dokładnie jak to, czego potrzebuję. Zaczęłam rozglądać się za łóżeczkiem turystycznym/kojcem z miesiąc temu i przerażona pstrokacizną odłożyłam to na później licząc na to, że może wyblakną ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardziej kojec, ten zielony z małpką http://allegro.pl/show_item.php?item=3057743382

      Usuń
  7. A ja trochę na przekór. Moja Kluska vel. Szczypior ma już 23 miesiące. I dopiero teraz daje nam popalić = bunt dwulatka :( A podobno zawsze jest na odwrót, więc Twój spokój niebawem nadejdzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nu, ona do tej pory była raczej aniołem. Ale swój charakter ma, podczas jej buntu dwulatka chyba uciekniemy do lasu ;)

      Usuń
  8. To jest właśnie to - zdąży się człowiek przyzwyczaić do jednej nowości, a tu już zaraz dziecko się tak rozwija, że zaraz coś nowego podłapuje :D

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo fajowy okres w życiu;))) u mnie podobnie mam prawie bezdrzemkowe dziecko, które prześpi nockę z jedną pobudką na mleko i zwlecze z łóżka najpóźniej po 6. ;)))

    raczkować nie chce i chyba podobnie jak starszak pominiemy ten etap, siedzi sam, ale posiedzi tylko chwilę. dalej jest miłośnikiem noszenia. ino by go nosić a on wyciąga rączki isięga po wszystko co tylko widzie takie to wszystko ciekawe;) a do tego jeszcze najlepejej by w trakcie tego noszen ie go całować;) nociś całówać pieścić i pozwalać na zarnianie wszystkiego

    poznawanie swiata fajny ale męczący czas.

    przy starszym odetchęłam dopeiro jak zaczął chodzić. wolę biegac za dzieckiem, niż....biegać za jednym z drugim na ręku;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się nie mogę doczekać. Ciągle się łudzę, że jak zacznie raczkować, to na rękach już nie będzie tak ciekawie i da mi odpocząć. Bo jak zacznie biegać to będę z nią latać po schodach tam i z powrotem aż padnie ;)

      Usuń
  10. Ach, jak miło się czyta! Idą łeb w łeb z moim Filipkiem, tylko mój nie umie klaskać;) No i raczkuje, do tyłu...

    OdpowiedzUsuń
  11. U nas w domu Nasza prawie dwulatka rządzi. Ustawiła sobie wszystkich, nawet siostrę starszą o 9 lat;)
    A Twoja pociech, jak zacznie chodzić, to dopiero będzie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. jeszcze wszystko o czym piszesz przede mną :)
    już klaszcze, to świetnie! w takim razie udanego polowania!!

    pozdrawiam gorąco i zapraszam do mnie:
    http://etat-mama-i-tata.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń