6.4.13

Testujemy: MAM - Butelka treningowa Trainer (niekapek)

   Od jakiegoś czasu możecie zauważyć na kluskowym blogu baner reklamujący firmę MAM. Postanowiłyśmy z Klusięciem pobawić się w testowanie produktów, kto jak nie niemowlę oceni jakość butli czy smoka? Każde dziecko ma swoje indywidualne preferencje, ale jego ocena zawsze jest ostateczna. Postanowiłam więc podzielić się z Wami naszymi doświadczeniami.

   Testujemy z Kluską trzy produkty, w odstępie kilku tygodni pojawią się kolejne recenzje. Kieruję je przede wszystkim do mam kupujących produkty w internecie, nie zawsze mające możliwość dotknięcia produktu przed zakupem. Sama często kupuję w ten sposób i nieraz spotyka mnie niespodzianka, nie zawsze przyjemna. Dlatego postaram się o więcej szczegółów i oczywiście obiektywną ocenę.


   Pierwszy testowany przez Klusię produkt to Butelka treningowa Trainer 220 ml czyli popularny niekapek, przeznaczony dla dzieci powyżej szóstego miesiąca życia. Jest ona dosyć spora jak na produkty swej klasy. Zastanawiałam się, czy nie okaże się zbyt nieporęczna i ciężka. Z drugiej strony Kluska do tej pory radziła sobie z utrzymaniem w dłoniach zwykłej butelki bez uchwytów, tu więc nie powinno być trudności.

   Trainer posiada wyjątkowy ustnik, z jednej strony miękki i duży, co ułatwia picie, z drugiej strony jego końcówka jest dość sztywna, więc łatwo ją uchwycić dziąsłami. Typowe dla niekapków uchwyty po bokach pozwalają dziecku na swobodne operowanie nim bez pomocy Mamy. Butelka ma też osłonę ustnika z miarką o dokładności 10ml. Sympatyczny wygląd to jedna z przyczyn, dla których wybrałam akurat ten produkt. Nie wiem jak Wy, ale nie zawsze względy praktyczne powodują, że decyduję się na zakup tego czy owego. Czasami postępuję irracjonalnie, mam słabość do ładnych rzeczy, a urody poniższemu niekapkowi odmówić nie można.


Jak wyglądało testowanie w praktyce? Butla wypełniona w większości przegotowaną wodą nie stanowiła zbyt dużego ciężaru dla Kluski (niekapki powinny być maksymalne wypełnione, wówczas łatwiej się z nich pije). Zresztą o czym my mówimy, Klusię ostatnio ma nowe hobby, próbuje zrzucić na podłogę ekspres do kawy i gdyby nie moja asekuracja, zrobiłaby to jedną ręką. Przy nim niekapek jest wagi piórkowej. Nie pytajcie mnie teraz, dlaczego pozwalamy bawić się dziecku ekspresem do kawy, to bardziej skomplikowane i nadaje się na oddzielny wpis, który niebawem popełnię ;)

Początkowo Kluska traktowała ustnik jak gryzak, butla zaciekawiła ją jako nowa rzecz, dzięki której mogła wymasować sobie dziąsła, ostatnio mocno nadwyrężone ząbkowaniem. Mała lubi mocne kolory, nic więc dziwnego że silnie błękitny niekapek przypadł jej do gustu. Dobrze ale co z głównym przeznaczeniem? W pierwszej chwili myślałam, że z picia nici. Butelka tak się spodobała, że stała się z miejsca ulubioną zabawką i gryzakiem w jednym. Ale nie, po dokładnym obejrzeniu i wybadaniu okazało się, że jest całkiem wygodna i bez problemu można z niej pić, o ile ma się na to ochotę. Można powiedzieć, że Kluska łączy tu przyjemne z pożytecznym - masaż dziąseł i zabawę z uzupełnianiem płynów. Z racji tendencji do zatwardzeń musimy dawać jej prócz mleka przegotowaną wodę lub soki, nie musi pić dużo, ale zawsze pomiędzy posiłkami. Im bardziej efektowny wygląd niekapka, im więcej można z nim zrobić, tym chętniej mała po niego sięga i tym mniej musimy zabiegać o to, by wypiła choć trochę.

Z uwag technicznych: butelka po zakręceniu nie przecieka, z ustnika woda nie chlapie na boki nawet jeśli Kluska macha niekapkiem na wszystkie strony. Ale mała potrafi z niego rozlać wodę, a jakże, po prostu wyciska ją jedną ręką trzymając za ustnik. Czyli dla chcącego nic trudnego, taki Mały Sprytek mi rośnie ;) Poza tym niekapek zrobiony jest z materiału wolnego od bisfenolu A (BPA). Wyprodukowano go na Wegrzech, skąd pochodzi większość produktów firmy MAM.


   Niekapkowi wystawiam ocenę 5+. Muszę się przyznać, że z początku miałam wiele wątpliwości, czy w ogóle nam się przyda. Mieliśmy prócz niego dwa niekapki innych firm (w tym jeden z miękkim ustnikiem) i wydawało się, że nam w zupełności wystarczają. Okazało się, że Trainer firmy MAM pobił je na głowę, po prostu Kluska wybrała jako swój ulubiony. Gdyby mogła mówić, z pewnością opisałaby jego zalety dokładniej. To chyba największe zaskoczenie spośród trzech testowanych przez nas produktów. Wewnętrzny przymus pozostania obiektywną każe mi zająć się jego wadami, ale naprawdę trudno mi je znaleźć. Może jedynie to, że Kluska po ugaszeniu pragnienia nie chce się rozstać z niekapkiem i trudno jej go odebrać, nie narażając się na gniewne krzyki i protesty. Nie wiem  czy nie do końca zamierzona funkcja gryzaka nie odwróci uwagi od jedzenia, w przypadku gdy niekapek będzie wypełniony mlekiem. U nas to nie ma znaczenia, jeśli Klusek jest głodny, zje wszystko z każdego naczynia, choćby i z filiżanki. Nie jest więc tu wybrednym testerem podatnym na niuanse ;)

   Jeśli chcecie obejrzeć więcej produktów firmy MAM, polecam sklep internetowy. Jeśli polubicie stronę internetową na fejsbuku, możecie uzyskać dwudziestoprocentowy rabat. Polecam kliknąć w baner po prawej stronie, po polubieniu fanpejdża MAM otrzymacie kod rabatowy, który przyda się podczas zakupów. Jeśli jednak wolicie pomacać produkt przed kupieniem, lub nie ufacie sklepom internetowym, tutaj znajdziecie najbliższy tradycyjny sklep.

5 komentarzy:

  1. Też chciałam dziś pisać recenzję tej butelki bo już z 5 miesięcy testujemy :P Ale u nas aż tak pozytywnie nie jest :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Też testowaliśmy z synkiem butelkę MAM Trainer i jesteśmy bardzo zadowoleni. Mały zaczął popijać wodę, a wcześniej to był problem. Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. musze przetestować:) mam zwykły niekapek, z Canpol bodajze i kiepsko idziepicie z tego niekapka. oby cena nie powaliła z nóg:)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja jeszcze nie mam nic firmy MAM, myślę że pora nabyć. Niekapków mamy juz trzy, w tym dwa których używamy.Kluseczka rośnie i ma takie śliczne oczka:)Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i właśnie po niedawno obejrzanym programie część plastikowych butelek musi chyba wylądować w koszu z uwagi na brak znaczku BPA, dlatego dobrze że napisałaś o tych butelkach, bo obecnie zaczęłam poszukiwania alternatywy do Aventowskich- przynajmniej te nasze nie mają znaczka

      Usuń