11.7.13

Chciałabym kochać

Uczenie się miłości do dziecka to trudne zadanie. Większość ludzi uważa je za coś instynktownego, coś co się pojawia razem z dzieckiem. Wychodzi z łożyskiem chyba ;) A jednak z czasem okazuje się, że w człowieku gotują się emocje, o jakich nie miał pojęcia. Radość, strach, żal, rozczulenie, złość, poczucie winy,  duma, powracające wspomnienia z dzieciństwa... w końcu nie każdy miał je szczęśliwe, a nawet gdyby to nie uniknął przecież bolesnego zetknięcia ze światem. Zastanawiam się na ile przełoży się moja młodość na życie Aliszki. Ile własnych traum jej zaszczepię, ile uprzedzeń, ile wad wyhoduję tępiąc inne. A przecież wszystko w imię miłości. Tyle się nią tłumaczy. A to klapsy, a to krzyki, a to nerwy, a to bezsensowną szarpaninę przed sklepem... wszystko to przecież z miłości!


No nie bardzo. A przecież moje dziecko mnie wkurza. O tak, wkurza mnie, bo ja bardzo wkurzliwym człowiekiem jestem. Mimo wszystko nie potrafię na nią burknąć, nie potrafię krzyknąć i nie potrafię wyrzucić z siebie złych emocji. Patrzę na nią i moje usta zamiast krzyczeć całują, ręce zamiast bić przytulają, myśli z wygniecionych robią się milutkie jakby nas obie otulała wygodna miękka kołderka.

Czy tak działa miłość? Chyba tak :)

12 komentarzy:

  1. Pięknie napisałaś! Ja czasem też jestem wściekła na Młodego, ale wiem, że nie robi specjalnie tych wkurzających rzeczy, więc zamiast się wściekać, że np. coś wymusza, to biorę na ręce i odciągam uwagę, mówię czule i zaraz jest lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ładnie napisane, mi niekiedy zdarza się krzyknąć lub parsknąć, ale w kąciku żeby nikt nie widział.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super napisane,dokladnie tak jest...nawet jak sie zloscimy na swoje dzieci to milosc przeslania wszystko,wszystko wybaczamy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lavinko, pięknie powiedziane, to właśnie jest miłość;)
    Co nie znaczy, że Ci się uda ominąć wszystkie rafy i niebezpieczeństwa w wychowaniu, ale podstawy już masz;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba tak :) I wiesz co...ponoć to nie mija z wiekiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Naprawdę pięknie napisałaś ....tak to jest miłość ....ach te dzieciaczki :)

    OdpowiedzUsuń

  7. Witam, chciałabym zaprosić Was do wzięcia udziału w kilku naszych zabawach.
    W jednej do wygrania są bardzo fajne gadżety z bajki Uniwersytet Potworny (bluzeczka, torba sportowa, przybory), w drugim jest możliwość przetestowania ciekawej gry edukacyjnej dla dzieciaczków, trzeci jest konkursem fotograficznym w którym można wygrać śliczny i mięciutki ręczniczek, poduszeczkę lub apaszkę.
    Nie chciałabym nadużywać Waszej cierpliwości i nie wkleje linków, ale jeśli jesteście zainteresowani, którąś z wyżej wymienionych zabaw to zapraszam na mój profil do bloga "Babylandia". Po boku są banerki konkursowe, więc łatwo trafić na to co Was ciekawi. Jeżeli jednak nie jesteście zainteresowani to z góry chciałabym bardzo przeprosić za tę reklamę...
    Pozdrawiam cieplutko
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  8. oj tam oj tam:)) nikt sie rodzi sie od razu superkohającą matką:) kochasz jak umiesz kochasz mądrze i tyle:) i masz dylematy jask kazda normalna matka... nie "ciumciasz" nie piszczysz nad dzieckiem:) a to jest lepsze

    OdpowiedzUsuń
  9. Człowiek bez emocji nie byłby człowiekiem, a skrywane głęboko emocje są powodem wielu chorób ;) Miłość matki do dziecka to jedyna , która nie wygasa, nie kończy się, nie wypala, nie oczekuje...

    OdpowiedzUsuń
  10. To na pewno jest miłość:). Ja sama czasem mam ochotę utłuc swoje dziecko, ale jakos nie potrafie po chwili złość przechodzi i ogarnia mnie blogie uczucie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak nic miłość. Może warto wyładować nadmiar złości. Ja ze swoje strony polecam bieganie. Nigdy nie myśli się tak dobrze jak podczas biegania. No i złą energię też się z siebie usuwa. Polecam :)

    OdpowiedzUsuń