8.2.22

Wiosna 2021 - marzec

 W zeszłym roku wiosna trwała tak długo i była bogata w tyle doświadczeń, że nie zdołam jej opisać w jednym wpisie. Zatem cierpliwie nadrabiam zaległości (na bieżąco nasze wycieczki latają na moim bikelogu i taty Kluski). Sezon rozpoczęła biedronka na wydmach międzyborowskich, gdzie bywamy głównie "poza sezonem" i "nie w weekendy" by mieć całą wydmę tylko dla siebie, a nie dzielić się z hordą spacerowiczów i ich psów.

W tym roku było bardziej mokro i bajorko po roztopach było całkiem porządne. Wróżyło to hordy komarów latem, ale nie uprzedzajmy faktów.

Podczas chłodniejszy dni nawiedzaliśmy pobliski "park leśny", czyli po prostu sosnowy lasek samosiejek, które otoczyło miasto rozrastając się. Kilka lat temu miasto zrobiło tu plac zabaw dla dzieci, ale starszaki jak Kluska wolą łazić po iglastych młodnikach.
Kluska założyła mikrofarmę mrówek, gdzie obserwowała ich poczynania ładnych parę godzin. Nawet nakręciłyśmy wspólnie film przyrodniczy. LINK
W wolnej chwili okryta kocykiem Kluska czyta kolejną nie-lekturę. Całe szczęście, że teraz dzieciaki mają mnóstwo możliwości czytania tego, na co mają ochotę. Ostatnimi laty powstało mnóstwo fajnych serii, które się czyta nawet w jeden dzień.
Jeździmy też do naszej tajnej bazy na polach, którą odkryliśmy podczas narodowego zamknięcia lasów rok wcześniej. ;)
Postanawiamy w tym roku zamiast Marzanny zwodować łódkę :)
Wreszcie jakieś kwiatki!
Odwiedzamy też rowerowo znajomych w sąsiedniej miejscowości. Jedna z rekordowych tras Kluski.
Postój przy kultowym głazie w kształcie bobra.
Odwiedzamy też bazę przy Tipi nad Pisią Gągoliną. 
Kluska korzysta z okazji wiosennej kąpieli i innych ćwiczeń sensorycznych w błotku.
Hamak oczywiście jest grany.
Trafia się nam też najpiękniejszy chrząszcz, jakiego widzieliśmy na żywo. 
Po ciepłej końcówce marca nadchodzi lodowaty kwiecień, kiedy jakoś staramy się dotrwać do maja w polarkach i grzejąc się w namiocie. :)

2.2.22

Zima 2020/2021

 Zeszła zima upłynęła nam głównie na sankach, z których nie mam zdjęć, bo na sanki chodził głównie tata Kluski. Ale zima to nie tylko śnieg. Kluska zbiesiła się na czapki, ale udało się ją namówić na kaptur średniowieczny (replikę, którą uszyłam z dresówki). Kurtki prawie nie wkładała, wolała polar. Arktyczne dziecko. Nie była chora ani razu, czyli marznięcie działa na zdrowie. 


Zabawa w leśnym zagajniku bywa taka. Drzewo pirackie. ;)
Udało się ulepić geobałwanka, który skrywa skrzynkę geocaching :)
Sanki
Jak to na blokowisku
A kiedy przyszła odwilż, nawet sobie pojechaliśmy do ekoparku. :)
A poza tym z nowości, udało się Klusce kupić jej własnego laptopa, bo nam za bardzo męczyła nasze stare komputery scratchem. Po początkowym szale i używaniu do oporu ustaliliśmy jakieś tam zasady i udało się doczekać szczęśliwie wiosny, kiedy świat zmienił się na lepsze. :)

15.1.22

Jesień 2020

Po dłuższej przerwie cierpliwie nadrabiam relacje wycieczkowe. Jeny, to już ponad rok. A jednak pamiętam. Jesień 2020 spędziliśmy gdzie bądź. Było raczej przyjemnie. Dopóki było ciepło, pchaliśmy się na przykład na Wydmy Międzyborowskie, ale tylko w tygodniu, w weekendy za duży tam tłok i mrowie psów. Nadal zdarzały się niespodziewane burze i zlewy. A jednak tarp się przydaje. ;)

Nadal siedzimy na edukacji domowej i mamy świat wraz z jego szaleństwami w głębokim poważaniu.
We wrześniu Kluska załapała się jeszcze na jedną zbiórkę zuchową i... jej ekipę rozwiązano. No to mieliśmy przerwę mundurową do wiosny (ale nie uprzedzajmy faktów).
Odwiedzaliśmy nasze stare miejscówki. Nawet odgrzebałam pałatki i udało się zrobić mikrotipi do zabawy.
Naszym pierwszym szałasem ktoś się zaopiekował i go cierpliwie rozbudowuje. ;)
Robimy ogniska, Kluska oczywiście sama umie rozpalać. Osiem lat. No i co.
Szałas znaleziony wcześniej i nareperowany przetrwał i ma się dobrze.
Meteor tylko z każdym dniem coraz bardziej siwieje. ;)
W listopadzie zwiedzamy pewną opuszczoną żwirownię. Dopada nas deszcz, więc chowamy się pod tarpem.
Odkryliśmy dziwne grzyby
I ostatnia leśna wycieczka do świerkowego zagłębia bez szałasu. Niespodzianka, nadal mamy bazy bezszałasowe. Nawet jest miejsce i materiał, ale starczy. To miejsce jest super samo w sobie.
Na pytanie, co tam w szkole, odpowiadam: NIC. Nadal Kluska nic nie robi, bawi się i nie interesują nas programy i podstawy. Po prostu nie chodzi do szkoły i tyle. Oczywiście ma przyjaciół, znajomych, zajęcia bez starych i tak dalej, ale nie robimy relacji z życia innych dzieci. ;)